Różnokolorowe tabletki rozsypane na białym stole.

Placebo: twoja wiara cię uzdrowiła

Czas czytania w minutach: 6

Czy świadomość bycia leczonym wpływa na efektywność leczenia?

Na pierwszy rzut oka pytanie wydaje się absurdalne. Przecież lekarstwa są przedmiotem badań nauk ścisłych. Lek wchodzi w określone reakcje z różnymi cząsteczkami w organizmie pacjenta, a to, co pacjent o tym sądzi, nie ma żadnego znaczenia, prawda? No właśnie nie do końca. Dziś porozmawiamy o efekcie placebo.

„Placebo” po łacinie oznacza „będę się podobał”. Jest to najczęściej lekarstwo (ale może być też dowolna inna procedura medyczna), które przypomina „standardowe” lekarstwo, ale nie zawiera składnika aktywnego. Składnik aktywny to coś, co faktycznie odpowiada za efekt leczniczy. Historia jego stosowania jest tak długa, jak historia samej medycyny. Pamiętajcie, że wiedza o tym, jak nasz organizm działa na poziomie molekularnym to naprawdę nowa i wciąż jeszcze zdecydowanie niekompletna rzecz. Wprawdzie na niektóre schorzenia już dawno mieliśmy całkiem sensowne terapie, ale na wiele – nie. Cóż pozostawało takiemu lekarzowi? Podać pacjentowi coś i mieć nadzieję, że mu się poprawi1Skojarzenia z pratchettowską Babcią Weatherwax są jak najbardziej na miejscu!. I, o dziwo, niejednokrotnie faktycznie się poprawiało. Warto tu też zauważyć, że nie zarzucam złej woli lekarzom. Oni sami też mogli być przekonani o skuteczności swoich medykamentów – przecież części pacjentów się po nich poprawiało!

W czasach nam bliższych, a konkretnie w 1955 roku, dokładniejsze badania wykazały, że przynajmniej w pewnych wypadkach samo zastosowanie procedury medycznej (niezależnie od tego, czy ta procedura ma jakikolwiek sens) daje mierzalną poprawę stanu zdrowia pacjentów. Konkretniej – poprawę stanu zdrowia zaobserwowano u 35% pacjentów. Warto tutaj zauważyć, że to nie było nowe, „oryginalne” badanie. Zamiast tego przeprowadzono coś, co w języku nauki nazywa się meta-badaniem. Polega ono na ponownej analizie wyników zebranych w kilku (-nastu, -dziesięciu lub -set) wcześniejszych seriach badań. Tym samym dysponuje ono większą liczbą wyników, niż którekolwiek z poprzednich badań samo w sobie. Może więc wyłapać pewne prawidłowości, które w mniejszych badaniach były nieuchwytne.

Grupa kontrolna

Przy planowaniu eksperymentów pojawia się jednak pewne „ale”. Czy jesteście w stanie na podstawie poprzedniego akapitu wyłapać błąd w opisanym meta-badaniu?

Podpowiem, że chodzi o grupę kontrolną, a konkretniej jej brak. To jest bardzo ważny temat dotyczący planowania eksperymentów naukowych – konieczna jest w tym przypadku grupa kontrolna. Nie wystarczy stwierdzić, że pacjentom po podaniu placebo się poprawiło. Przecież z wieloma chorobami nasz organizm sam sobie potrafi poradzić. Naturalne jest więc to, że części tych, którym podano placebo, się poprawi. Pytanie brzmi, czy poprawi im się bardziej, lub czy poprawa będzie silniejsza niż u pacjentów, którzy nie dostali leku. Przy okazji to też uwaga dla wszystkich czytelników, którzy chcieliby wiedzieć, jak bronić się przed manipulacjami i fake newsami okołonaukowymi. Ktoś próbuje Ci sprzedać statystyki na temat dobroczynności/szkodliwości jakiegoś produktu lub zjawiska? Zawsze, zawsze pytaj o grupę kontrolną.

I tak też zrobiła grupa naukowców w 1997 r., która poszperała dokładniej we wcześniej opublikowanych wynikach badań. I nagle się okazało, że efekt placebo to jednak mit. Jakim cudem? A te 35%? Naturalne wyzdrowienia, to wszystko. Taka była konkluzja badania.

Więc już wszystko jasne?

To znaczy, że efekt placebo to mit? Nie tak szybko. Badanie z 1997 r. też miało pewne, choć nieco mniej oczywiste, wady. Przede wszystkim, wrzucało „do jednego worka” różne rodzaje schorzeń. Tymczasem przeprowadzone później dokładniejsze badania wykazały, że są schorzenia, które są bardziej podatne na działanie efektu placebo, i są takie, które są na niego mniej podatne. Jeśli lekarz poda pacjentowi tabletkę i powie, że to na pewno pomoże, to nie wyleczy go z ataku serca, ani nie sprawi, że zniknie nowotwór.

Natomiast rozmaite dolegliwości bólowe? Czemu nie! Jeśli się nad tym zastanowić, to wielu rodziców w pewnej mierze stosuje względem dzieci  placebo. Gdy dziecko przybiegnie z rozbitym kolanem i poczuje się zaopiekowane, to zaraz stwierdza, że już nie boli2Tutaj oczywiście poza tym dochodzi jeszcze efekt działania różnych hormonów, ale to jest kwestia, którą poruszymy innym razem.. Dodatkowo należy się spodziewać innej skuteczności efektu placebo w warunkach testów klinicznych i w warunkach praktyki klinicznej.

Aktualnie badania wskazują na to, że różne rodzaje schorzeń cechują się różną podatnością na działanie placebo. Oprócz tego dowiedziono, że są pewne cechy (głównie związane z budową mózgu), które determinują, czy dany człowiek będzie łatwo ulegał wpływowi placebo. Ba, w niektórych przypadkach ludzie ulegają wpływowi placebo, nawet jeśli wiedzą, że to, co dostają, to nie jest prawdziwe lekarstwo.

A dlaczego tak właściwie ma to jakieś większe znaczenie? Jak pomaga, to pomaga, i po co dalej się w ten temat zagłębiać? Cóż, przede wszystkim, gdybyśmy wiedzieli dokładnie, jakie schorzenia i u kogo są podatne na działanie placebo, moglibyśmy sobie z nimi radzić bez środków farmakologicznych. Przy tym trzeba pamiętać, że praktycznie każdy lek może wywoływać działania uboczne.

Eksperymenty z placebo

Natomiast jest też inna kwestia, która obecnie ma dużo większe znaczenie praktyczne: wracamy do kwestii planowania badań i grupy kontrolnej. Wiemy już, że tabletka z cukru może pomóc na niektóre dolegliwości na zasadzie efektu placebo. Oznacza to, że jeśli chcemy wykazać, że nowy, właśnie opracowywany lek jest skuteczny, grupą kontrolną nie mogą być pacjenci, którzy nie są leczeni. Różnicę w stanie zdrowia pacjentów nieleczonych i poddanych działaniu nowego leku można przypisać efektowi placebo. Naszą grupą kontrolną muszą być osoby, które wierzą, że są leczone – a w rzeczywistości otrzymują placebo. Taki rodzaj eksperymentu, gdy pacjent nie wie, czy dostaje prawdziwy lek, czy placebo, nazywa się ślepą próbą.

Okazuje się jednak, że taka procedura to wciąż za mało. Jeśli lekarz wie, co podaje pacjentowi, to jego nieświadome nawet działania mogą również wpływać na stan zdrowia pacjenta3O tego typu nieświadomym wpływie opowiem Wam przy innej okazji – zdradzę tylko, że wpis będzie dotyczył liczących koni i innych ciekawostek ze świata zwierząt.. Przykładowo, jeśli lekarz wie, że pacjent dostaje placebo, może być bardziej skłonny do podawania mu dodatkowych leków. Jest to szczególnie istotne wtedy, gdy nowy lek jest podawany równolegle ze “standardową” terapią (alternatywą jest przerwa w “standardowej” terapii, o ile stan zdrowia pacjenta na to pozwala).

Z tego powodu standardem w wypadku prób klinicznych nowych leków jest tzw. podwójna ślepa próba. Odbywa się ona wtedy, kiedy ani lekarz, ani pacjent nie wiedzą, czy podawany specyfik to faktycznie lekarstwo, czy placebo. Lekarz dostaje po prostu tabletkę opisaną jakimś kodem, podaje ją pacjentowi i rejestruje jego stan zdrowia. Dopiero osoby opracowujące wyniki wiedzą, kto był faktycznie leczony nowym lekarstwem, a kto nie. Ba, czasami stosuje się nawet potrójną ślepą próbę. Wtedy nawet statystycy opracowujący wyniki nie wiedzą, czy pracują z grupą poddaną nowej terapii, czy też z grupą kontrolną. Dopiero ci, którzy dostaną opracowane raporty, są w stanie porównać obie grupy.

Infografika przedstawiająca schemat działania ślepej próby.

Pies Pawłowa i efekt placebo

Ale jak właściwie działa ten efekt placebo? Tutaj pojawi się jedna ze standardowych odpowiedzi naukowca: mamy kilka dość prawdopodobnych hipotez, ale tak do końca – nie wiemy. Niektórzy sugerują, że chodzi tu o prostą autosugestię lub może motywację. Ta hipoteza zakłada, że nasze oczekiwania względem leczenia działają na zasadzie samospełniającej się przepowiedni. Ponieważ spodziewamy się, że po zażyciu tabletki nasze odczucie bólu się zmniejszy, ono rzeczywiście się zmniejsza. Tego typu wytłumaczenia najczęściej są stosowane w kontekście symptomów w pełni subiektywnych. A co z symptomami mierzalnymi według obiektywnych kryteriów, szczególnie takimi, na które nasza świadomość nie powinna mieć wpływu? No bo przecież można sobie wyobrazić, że po zażyciu tabletki placebo na obniżenie ciśnienia krwi uspokoimy się i w związku z tym ciśnienie rzeczywiście spadnie, ale w jaki sposób miałoby działać placebo immunosupresyjne4Leki immunosupresyjne, czyli obniżające odporność, stosowane są przez pacjentów po przeszczepie, żeby zapobiec odrzuceniu go.?

Hipotezą, która częściej pojawia się w tym kontekście, jest warunkowanie. Warunkowanie polega na nauczeniu organizmu reagowania konkretnym odruchem na konkretne bodźce – bez udziału woli. Każdy chyba słyszał o psie Pawłowa? Okazuje się, że ludzki organizm można poddać podobnemu warunkowaniu. Przeprowadzono eksperyment, w którym podawano ludziom sacharynę (która nie powoduje immunosupresji) wraz ze środkiem farmakologicznym wywołującym immunosupresję. Po pewnym czasie mózg zaczynał kojarzyć smak sacharyny z określonym efektem fizjologicznym. W wyniku tego podanie samej sacharyny wystarczało, żeby wywołać efekt, do którego wcześniej potrzebny był farmaceutyk. To pokazuje, jak bardzo duży wpływ na naszą fizjologię ma mózg. Nawet jeśli nie jesteśmy świadomi tego wpływu, nie do końca go rozumiemy i nie potrafimy kontrolować z poziomu woli, to i tak widać, że na styku psychologii i fizjologii dzieje się coś bardzo interesującego.

W poszukiwaniu przyczyny

Więc jak to jest w końcu z tym placebo? Do końca nie wiemy. Wciąż pojawiają się nowe publikacje na ten temat. I na tym również polega piękno nauki: są pewne rzeczy, których naukowcy są pewni, bądź niemal pewni. Jednocześnie taki badacz ma otwarty umysł i jest zawsze gotowy zweryfikować swoje hipotezy na podstawie nowych danych5Zaznaczam – dane, a nie filmiki z żółtymi podpisami na YouTube.. Za kilka lat pewnie będziemy efekt placebo lepiej rozumieli, może nawet będziemy umieli zastosować go w kontrolowany sposób. A tymczasem – pozostaje nam śledzić kolejne doniesienia na ten temat.

I jeszcze na koniec – temat, o którym się dużo rzadziej mówi, ale istnieje też „lustrzane odbicie” efektu placebo. Jest to efekt nocebo. Polega na tym, że jeśli wierzymy, że coś nam zaszkodzi, to istnieje szansa, że faktycznie zaszkodzi, nawet jeśli „samo z siebie” jest nieszkodliwe. Na tej zasadzie działały przykładowo niektóre klątwy rzucane przez szamanów. Podobnie dokładna analiza wykazała, że za 97% objawów alergii na penicylinę odpowiada właśnie efekt nocebo. A żeby odnieść to do realiów nam bliższych – no cóż, jeśli uważasz, że każde „E” to trucizna, lepiej nie czytaj listy składników na jedzeniu… A przynajmniej – nie czytaj jej, dopóki nie przeczytasz tu wpisu o tym, co się pod tymi tajemniczymi skrótami kryje!

Źródła:

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/9449934/

https://jamanetwork.com/journals/jama/article-abstract/303530

https://www.health.harvard.edu/mental-health/the-power-of-the-placebo-effect

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC4254766/

https://medsafe.govt.nz/profs/PUArticles/March2019/The%20nocebo%20effect.htm

https://www.health.harvard.edu/newsletter_article/The_nocebo_response


5 2 votes
Oceń artykuł
Powiadom mnie!
Powiadom o
guest
9 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Ire

Ciekawe informacje!

mateusz

Czytałem o kilku badaniach, chyba jedne z nich finansowane były przez fundację Templetona, o wpływie modlitwy na zdrowie pacjentów i płynie z nich ostrożny wniosek, że jeśli modlisz się o czyjeś wyzdrowienie, to lepiej mu tego nie mów 🙁 Trochę wymyka się klasyfikacji placebo / nocebo.

A temat efektu placebo jest niesamowity i zasadza się chyba na tym, jak wiele tajemnic ma nadal funkcjonowanie naszego ciała. Daleko przeszliśmy od serca jako siedliska uczuć i mózgu służącego do schładzania krwi…

A z innej beczki – skojarzył mi się temat homeopatii, zwłaszcza że uzupełniam ostatnio braki youtubowe na kilku ulubionych kanałach i odkryłem, że kurzgesagt pięknie opowiedział o homeopatii opisując nie tylko obecną *khe*khe* wątpliwą praktykę jej stosowania,ale też idee przeświecające ponad 200 lat temu Hahnemannowi -> https://youtu.be/8HslUzw35mc

Może ktoś nie widział 🙂

[…] odległej galaktyce, ze wszystkimi dolegliwościami szło się do lokalnego szamana lub wiedźmy. Co taki szaman mógł zalecić na ból? Zalecał na przykład sproszkowaną korę wierzby. I tu istotna dygresja: strzeżcie się […]

[…] drogę uśmierzania bólu. Zrozumienie tego mechanizmu miałoby zaletę zbliżoną do zrozumienia mechanizmu placebo. Po co dawać komuś medykamenty, skoro można by mu pomóc inną metodą, mającą potencjalnie […]

[…] wysoką) odporność na COVID. W jaki sposób to sprawdzono? Cóż, warto tutaj przypomnieć nasz artykuł o placebo, w którym wspominaliśmy o testach klinicznych. W skrócie wyglądało to tak, że grupę […]

[…] szczęście Ty, drogi Czytelniku, wiesz lepiej. Czytałeś zapewne artykuł o efekcie placebo. Wiesz już więc, jak działa metoda podwójnej ślepej próby i dlaczego jest ona konieczna w […]

[…] że OncoSkanner naprawdę działa, że przynosi pożytek pacjentom, trzeba to wykazać w niezależnych badaniach prowadzonych przez osoby inne niż twórcy […]

[…] skąd wiadomo, które zioła na co pomagają? Jeśli czytaliście nasz artykuł o efekcie placebo, to wiecie, że sama obserwacja “wypił napar i mu lepiej” to zdecydowanie za mało. I […]