Dziś nietypowo, bo w środę, ale z okazji rozpoczęcia roku akademickiego mamy dla Was dodatkową recenzję. Książkę napisał pracownik Wydziału Chemii Uniwersytetu Wrocławskiego1Więc możecie się domyślić, jak do nas trafiła!, Jacek Wojaczyński, a zatytułowana jest “Wybitne jednostki”. Ukazała się nakładem Wydawnictwa PWN.
Jakie jednostki są wybitne?
Tytuł świetnie pokazuje, czego można się spodziewać po książce. A będzie tam bardzo dużo o jednostkach miar… I o tych wybitnych jednostkach, naukowcach, od których nazwisk wiele z nich zostało nazwanych. Taki wieloznaczny tytuł zdecydowanie pasuje do autora, który jest znanym szaradzistą. Ale przejdźmy do samej książki.
Jest ona podzielona na dwie główne części. W pierwszej autor opisuje skąd w ogóle wzięły się jednostki miar – jeśli zainteresowały Was wpisy na ten temat na naszym blogu, to z książki “Wybitne jednostki” możecie się na ten temat dowiedzieć jeszcze więcej! Jest też trochę o tym, skąd wzięły się te wszystkie przedrostki, jak mili, mini czy giga2I przy okazji, dlaczego to kilogram jest podstawową jednostką masy, a nie gram!, jak również o systemach jednostek. Systemach, bo oprócz znanego chyba wszystkim układu SI czy systemu imperialnego dowiecie się również o “ce-gie-esach” i innych, bardziej egzotycznych systemach. A także o tym, kiedy i dlaczego warto system zostawić z boku i skorzystać z jednostek lepiej dopasowanych do tego, co mierzymy. Jako brodacz nie mogę tu nie wspomnieć o jednostce odległości, o której sam dowiedziałem się z książki – sekundzie brodowej3Myślę, że na podstawie porównania do roku świetlnego sami dojdziecie do wniosku, jak sekundę brodowa się definiuje.
Wszystko to opowiedziane jest stylem gawędziarskim i pełnym żartów tego samego typu, co i tytuł książki. Ale to nie ta część jest jej wyróżnikiem: choć czyta się ją bardzo przyjemnie, to prawdziwa siła książki kryje się w części drugiej. Czyli w systematycznym przeglądzie jednostek miar pochodzących od nazwisk wybitnych jednostek. Od angstrema do ajnsztajna4I mendla, ale to już inna historia…, jednostki te pogrupowane są według właściwości, do których mierzenia się przydają. Przy każdej z nich dowiemy się trochę o samej jednostce – w tym poznamy jej definicję oraz związki z innymi jednostkami. Przeczytacie też krótki biogram osoby, od której jednostka wzięła nazwę – często okraszony anegdotami dotyczącymi ich życia. A do tego… Przeczytacie również wiersz, którego dany uczony jest bohaterem.
Muszę przyznać, że przynajmniej od czasów liceum liryka nie jest moim ulubionym gatunkiem literackim. Wiersze zamieszczone w książce “Wybitne jednostki” mogą jednak trafić nawet w wymagające gusta – są zabawne, ciekawie zrymowane, a choć okoliczności w nich przedstawione nie są prawdziwe, to często mają związek z rzeczywistą historią bohaterów. No chyba, że akurat większy związek mają z ich nazwiskiem, co staje się podstawą do żartu językowego… Widzicie motyw przewodni?
Gdybym miał się do czegoś przyczepić, to pewnie do tego samego, co w ponad połowie moich recenzji: ilustracje. Jest ich kilka, owszem, nawet kolorowych – przedstawiają niektórych uczonych, o których w książce mowa. A przy niektórych opisach jednostek aż się prosiło o niewielkie, schematyczne przedstawienie, o co w niej w ogóle chodzi. Domyślam się, że problemem byłby koszt wydrukowania bardziej zilustrowanej pozycji – i zupełnie na marginesie zastanawiam się, czy kiedyś w świecie książek przyjmie się zwyczaj z publikacji naukowych udostępniania w internecie suplementu, zawierającego między innymi grafikę.
Niezależnie od rytualnego narzekania na ilustracje, książkę polecam każdemu miłośnikowi nauki. Nie ma znaczenia, czy bardziej Was interesują anegdoty naukowe, czy historia układu jednostek miar, czy skondensowana wiedza o różnych jednostkach – na pewno znajdziecie tu coś dla siebie!
Jeśli zainteresowała Cię książka i chcesz ją kupić, skorzystaj z oferty poniżej, a wesprzesz naszego bloga:
Zainteresowało Cię to, co czytasz? Chcesz wiedzieć więcej? Śledź nas na Facebooku, i – pozwól, że wyjaśnię!