Witajcie w czwartej części cyklu “Życie i czasy Elona Muska”. Z naszych poprzednich artykułów mogliście dowiedzieć się czegoś o biografii kontrowersyjnego miliardera a także o jego projektach – tych z branży transportu kosmicznego i transportu na- oraz podziemnego. A dziś dowiecie się więcej o jego zaangażowaniu politycznym.
Biznesmen w rządzie – co może pójść nie tak?
Elon Musk ma bogate doświadczenie w zarządzaniu rozmaitymi przedsiębiorstwami. W biznesie odniósł wiele sukcesów – choć nie obyło się też bez porażek. Ale co istotne, w każdej firmie prezentował to samo podejście. Musk jest wizjonerem, który stawia na innowacje. Te innowacje mają uprościć pracę i przyczynić się do realizacji jego wielkich wizji. I trzeba przyznać, że kiedy to działa, to działa świetnie. Bez wizji Muska nie udałoby się tak znacząco obniżyć kosztów lotów w kosmos. Również samochody elektryczne nie byłyby tak rozpowszechnione, jak są. Minimum biurokracji, płaska struktura firmy, łatwa i otwarta komunikacja – to wszystko przyczynia się do cięcia kosztów przy zachowaniu wysokiej jakości produktu. To brzmi jak ktoś, kto powinien odchudzić i uprościć opasłe urzędy państwowe, prawda?
Może i brzmi, ale tutaj trzeba wspomnieć jeszcze o drugiej stronie medalu. Elon Musk nie boi się psuć rzeczy. Faktem jest, że na ogół (choć nie zawsze) z elementów popsutej rzeczy udaje mu się zbudować coś lepszego. Sęk w tym, że państwo nie jest biznesem. Jedna sprawa to zyski: prywatna firma ma przynosić zyski właścicielowi. Państwo zostało jednak powołane w innym celu. A druga kwestia to konsekwencje błędów i porażek. Jeśli w firmie właściciel zepsuje jakiś proces i z tego powodu będzie miał przestój, wkurzonych klientów czy spadek zysków, to jest to stosunkowo mały problem. I do tego problem, na który Musk się godzi w imię długofalowych zysków. Ale w wypadku państwa… Jeśli wprowadzenie nowego, dużo lepszego systemu sprawi, że przez tydzień nie będzie działała państwowa opieka zdrowotna – ludzie umrą. Podobnie jeśli wykrzaczy się policja czy straż pożarna. Zmiana programu szkoły? OK, nikt nie umrze z tego powodu, ale konsekwencje źle skrojonego programu społeczeństwo pozna za kilka, a może kilkanaście lat. Gotowość Muska do podejmowania ryzyka jest na pewno zaletą w biznesie, ale w reformowaniu państwa może być ciężarem.
Transformacja Twittera
No dobrze, ale co właściwie ten Elon popsuł, a potem poskładał – i działa? Na przykład serwis znany dawniej jako Twitter. Serwis społecznościowy oferował usługę mikroblogowania – czyli publikowania bardzo krótkich wpisów, o długości jednego-dwóch zdań. Prosty pomysł: możliwość szybkiego dzielenia się z całym światem swoimi przemyśleniami na dowolny temat. Dla jego użytkowników ważny była nie tylko lapidarna forma wiadomości, ale też pewna autentyczność. Oczywiście, większość kont polityków, aktorów czy muzyków była prowadzona przez ich ekipy medialno-piarowe, ale wiele osób, w tym prezydent Donald Trump, decydowało się na samodzielne prowadzenie komunikacji przy pomocy tego serwisu.
Elon Musk był wieloletnim, bardzo popularnym i bardzo aktywnym użytkownikiem Twittera. Polubił serwis tak bardzo, że postanowił zostać jego właścicielem i wprowadzić kilka rewolucyjnych zmian. Jakich? Cytując samego zainteresowanego, “zwiększenie wolności słowa”, a także dodanie funkcji, który miały przekształcić serwis w kombajn podobny do Facebooka. Zakup sfinalizował w 2022 roku, po długim procesie, na który składały się negocjacje z zarządem, pozwy sądowe, krótkotrwała rezygnacja z zakupu i tak dalej.
Jedną z pierwszych dużych zmian była… zmiana nazwy i logo na X. Decyzja zdziwiła cały świat, a szczególnie specjalistów od marketingu. Twitter miał świetną, rozpoznawalną markę, doskonale zaprojektowane logo. Co było przyczyną zmiany? Z jednej strony – stara nazwa i logo kojarzyły się wyłącznie z serwisem mikroblogowym, a X miał być czymś o wiele większym. Z drugiej, cóż – Elon Musk po prostu lubi literę X. Tak bardzo, że jego urodzony w 2020 roku syn otrzymał imię X Æ A-Xii1Eks ejaj ej tłelw, nie pytajcie…. Czy zmiana się przyjęła? No cóż… Formalnie jak najbardziej. Ale w praktyce wielu internautów nadal używa nazwy Twitter, o pojedynczych wpisach mówi “twitty”. Nowa, ekstremalnie krótka nazwa jest też bardzo trudna do używania np. w tradycyjnych mediach. Gazeta Wyborcza używa wygibasu językowego “portal X (dawniej Twitter)”.
Nowa nazwa to jednak nie wszystko. Kilkanaście dni po przejęciu firmy, Musk rozpoczął akcję masowych zwolnień. Naprawdę masowych: objęły nawet połowę pracowników i wielu zewnętrznych współpracowników. Po kilku dniach niektórzy zostali z powrotem zaproszeni do pracy. A kolejni byli zwalniani, szczególnie ci, którzy głośno krytykowali nowe decyzje kadrowe. Wkrótce pracownicy, którzy pozostali w firmie, otrzymali ultimatum: poświęcą się całkowicie intensywnej pracy nad nową wersją Twittera, albo odejdą. Wielu zdecydowało się odejść. Jeśli ciekawią was liczby: Musk chwalił się, że zmniejszył zatrudnienie z 8000 do 1500 osób. Miał też duży problem z podjęciem decyzji o przekazaniu zarządzania firmą nowemu prezesowi.
Wygląda to na chaotyczne i nieprzemyślane zarządzanie globalną firmą? Rok po przejęciu Twittera firma szacowała swoją wartość na 55% kwoty, którą zapłacił za nią Musk. Obiecana wolność słowa okazała się rozluźnieniem zasad moderacji treści, a co za tym idzie, znacznym zwiększeniem liczby hejterskich i przemocowych wpisów. Wielu użytkowników zdecydowało się przenieść swoje konta na konkurencyjne strony, takiej jak Bluesky – zrobiła to na przykład wspomniana już Gazeta Wyborcza. Od 2022 roku znacząco spadła liczba użytkowników, wpływy z reklam, mnożą się pozwy i śledztwa. Jeśli cokolwiek rośnie, to głównie konto Elona Muska, który w chwili pisania tego artykułu ma ponad 200 milionów obserwujących.
Romans Muska z polityką
Twitter to tylko jeden przypadek. Elon Musk jest znany z chaotycznego, nieprzemyślanego zarządzania swoimi firmami. Działania metodą prób i błędów przynoszą efekty, jeśli chodzi o testowanie wielkich bezzałogowych rakiet kosmicznych, ale jak to się stało, że Musk został wyznaczony przez Donalda Trumpa do przeprowadzenia gigantycznej reformy instytucji publicznych?
Musk odkąd uzyskał amerykańskie obywatelstwo wspierał Partię Demokratyczną. Popierał Baracka Obamę, Hallary Clinton i Joego Bidena. Demokraci jednak go rozczarowali, szczególnie w trakcie prezydentury Bidena. Zdaniem Muska, prezydent nie potrafił załatwić wielu spraw. Popierał też związki zawodowe – co w dość oczywisty sposób musiało Muskowi nie odpowiadać. W 2022 roku przeniósł swoje poparcie z Partii Demokratycznej na Republikanów. Z otwartego krytyka Donalda Trumpa stał się jednym z jego największych sojuszników – a także jednym z najhojniejszych sponsorów jego kampanii wyborczej.
Donald Trump jest znany z chaotycznego, nieprzemyślanego podejmowania decyzji politycznych. Panowie dobrali się jak w korcu maku. A Trump z oczywistych powodów musiał spędzać sporo czasu z jednym ze swoich największych darczyńców. Pod wpływem sugestii Muska postanowił stworzyć nową organizację: Departament Efektywności Rządu, Department of Governmental Eficiency. W skrócie DOGE. Czyli pieseł. Ten shiba inu z memów. Widzimy w tej nazwie przewrotne poczucie humoru Muska.
Chociaż z nazwy jest departamentem, DOGE nie pełni oficjalnie roli departamentu federalnego, czyli odpowiednika polskiego ministerstwa. To raczej tymczasowa komórka rządowa, stworzona po to, aby zracjonalizować zarządzanie instytucjami i budżetem. Cel był szczytny: zmniejszyć liczbę etatów, zlikwidować nieracjonalne wydatki, usprawnić procedury. W praktyce było… po elonowemu. Przez pierwszą połowę 2025 roku w instytucjach rządowych pojawiali się pracownicy DOGE, często ludzie młodzi i bez doświadczenia w pracy w instytucjach. Wprowadzali szybkie zmiany kadrowe i programowe, często bez poprzedzenia ich jakimikolwiek analizami. Zmniejszono między innymi wydatki na programy międzynarodowe. Granty dla zagranicznych organizacji kulturalnych, wynoszące po kilkadziesiąt tysięcy dolarów, to kropla w gigantycznym budżecie federalnym. Od braku wydarzeń kulturalnych trudno jest jednak zapaść na zdrowiu lub umrzeć. Zmniejszenie finansowania dla Agencji ds. Rozwoju Międzynarodowego, finansującej np. szczepienia na malarię czy ospę małpią w krajach afrykańskich, według szacunków mogło doprowadzić nawet do 500 000 śmierci w ciągu zaledwie kilku miesięcy.
Aktualnie agencje federalne są w trakcie rekrutowania pracowników i odbudowywania programów po krótkotrwałych cięciach narzuconych przez DOGE. Sam Departament Efektywności, zgodnie z obietnicami Donalda Trumpa, ma być organizacją tymczasową i zostać zamknięty najpóźniej w lipcu 2026 roku.
W połowie 2025 roku Donald Trump ogłosił tzw. Big Beautiful Bill, Piękną Wielką Ustawę. Dokument zakłada w dużej mierze zmiany w prawie podatkowym, ale też zwiększenie finansowania dla resortu obrony i zwiększenie środków na ochronę granic USA. Sęk w tym, że Elon Musk nie jest fanem zaproponowanych regulacji. Tak bardzo, że na tle BBB zakończył ścisłą współpracę z prezydentem Trumpem, a ich polityczna przyjaźń mocno się rozluźniła, momentami przechodząc we wrogość, potyczki słowne, a nawet poważne zarzuty, np. uwikłania Trumpa w aferę pedofilską.
Od tego czasu Elon Musk i Donald Trump zdążyli się pogodzić, chociaż na powrót do ścisłej współpracy już raczej nie mamy co liczyć.
Podsumowanie
Tym wpisem kończymy nasz cykl o Elonie Musku. Na pewno będziemy o nim wspominać jeszcze nie raz. Chociaż jego metody zarządzania są co najmniej dyskusyjne, trzeba przyznać, że w branży kosmicznej i transportowej po prostu się sprawdzają. SpaceX przeprowadza kolejne udane testy Starshipów, jest największym zleceniobiorcą NASA i zapowiada pierwsze misje na Marsa. Tesla rośnie w siłę, a rewolucji w napędzie samochodów już chyba nie da się powstrzymać. Nawet portal X, chociaż mocno nadwątlony, wciąż trzyma się na rynku jako jeden z największych serwisów społecznościowych.
Elon Musk jest jednym z największych wizjonerów i najbarwniejszych postaci naszych czasów, a jego firmy i projekty zmieniają świat. Mamy nadzieję, że na lepsze.
Historia DOGE i związku Muska z Trumpem jest o wiele bardziej skomplikowana, niż możemy to opisać w jednym artykule. Jeśli jesteście zainteresowani działaniami Elona Muska i DOGE, zachęcamy do wysłuchania odcinka Podkastu Amerykańskiego: Elonizacja: minionki rozrabiają.
Zainteresowało Cię to, co czytasz? Chcesz wiedzieć więcej? Śledź nas na Facebooku, i – pozwól, że wyjaśnię!