Prosto o dezinformacji

Czas czytania w minutach: 5

W erze, w której każdy może być nadawcą, prawda często przegrywa z atrakcyjnością lub stopniem wywoływania przeróżnych emocji. Manipulacje i fałszywe przekazy to chleb powszedni każdego użytkownika Internetu. Rozróżnienie opinii od faktu oraz krytyczne myślenie bywają towarem deficytowym. Jak wygląda dezinformacja i co Ty jako zwykły użytkownik Internetu możesz zrobić, żeby się przed nią obronić? Zapraszam na kolejny artykuł z naszej nowej serii “Prosto o…” – a dziś bierzemy na tapet właśnie dezinformację.

Gdy prawda przegrywa z lajkami

Nie jest tajemnicą, że w social mediach bardziej niż fakty, liczy się to, co najgłośniejsze, najbardziej klikalne oraz z największą liczbą lajków. Algorytm faworyzuje łatwo klikający się content, który uwielbia grać na ludzkich instynktach, strachu, oburzeniu lub wzruszeniu – czymkolwiek, byleby wywoływał skrajne emocje. Stąd prędzej dotrą do Ciebie np. głupie filmiki, niż wartościowy, ale bardziej skomplikowany intelektualnie podcast. 

Właśnie dlatego to idealne warunki do szerzenia się dezinformacji. Ale czym ona właściwie jest i jak można ją zauważyć?

Czym jest dezinformacja?

Dezinformacja to, mówiąc wprost, narzędzie manipulacji, wprowadzanie w błąd lub pokazywanie rzeczy niezgodnych z rzeczywistością. Dotyczy zwykle nie pojedynczych osób, a całych społeczności i często działa poprzez wzbudzanie na przykład silnych emocji. Dodatkowo zmanipulowane informacje często mają pozór prawdziwych wiadomości z rzetelnego źródła – tak, żeby czytelnikowi było jeszcze trudniej. Poprzez dezinformację odbiorcy mogą np. podejmować błędne decyzje, kształtować swoje poglądy oraz podejmować różne działania (lub pozostać biernym). 

Dezinformacja to więc celowe wprowadzanie ludzi w błąd. Po co? Często głównie dla rozpuszczenia strachu/paniki, podziału społeczeństwa (odwieczna zasada dziel i rządź!), osłabienia wiarygodności instytucji publicznych lub grup zawodowych (np. lekarzy), ale także dla pieniędzy, wpływu lub po prostu przekazania pewnych ideologii. Internet i social media dzięki algorytmowi faworyzującemu treści działające mocno na emocje, są idealnym polem dla dezinformacji, rozprzestrzeniając błędne myśli i fake newsy ekspresowo. Czy brzmi to jak przepis na katastrofę medialną i społeczną? Otóż tak.

A kto stosuje dezinformację? Często są to obce wywiady lub całe państwa, takie jak Rosja (tam narodziła się dezinformacja!), Chiny, Korea Północna, Izrael czy Iran. Jak? Często działają całe tak zwane farmy trolli lub boty, które powielają miliony automatycznych komentarzy lub manipulujących wpisów. Dezinformacją posługują się również politycy, by zaatakować oponentów, powielając kłamstwa na ich temat lub publikując ich wypowiedzi wyrwane z kontaktu. Czym się natomiast różni od propagandy? Dezinformacja to kłamstwo stworzone po to, by przez oszustwo kogoś zmanipulować, natomiast propaganda to jednostronna narracja stworzona po to, by przekonać kogoś do swojej racji (nawet jeśli używa faktów).

Dlaczego to działa?

Nasz mózg bardzo lubi chodzić na skróty, więc każdy jest podatny na błędy poznawcze. Czasem po prostu nieracjonalnie postrzegamy rzeczywistość i utrudnia nam to obiektywny osąd. Dodatkowo wpływa to na nasze rozumowanie oraz wnioskowanie. Więcej o błędach poznawczych dowiecie się na naszym blogu z tego oraz tego artykułu.

Filmik ukazujący mniejszość narodową w negatywnym kontekście, kolejny komentarz o tym, że szczepionka zaszkodziła córce męża siostry ciotki – na pewno znacie to i możecie bez problemu wskazać takie przykłady na swoich facebookowych czy X-owych feedach. Gdy podobna lub inna spreparowana treść trafi na osobę już uprzedzoną lub wierzącą, że szczepienia wywołują autyzm, staje się kolejnym kamieniem do koszyka jej uprzedzeń, które są tylko jeszcze bardziej potwierdzane przez niesprawdzone historie z Internetu. Tutaj działa efekt potwierdzenia. Ufamy informacjom, które są zgodne z naszymi przekonaniami. Dzieje się tak, ponieważ nasze mózgi nie weryfikują wszystkiego, zamiast tego wolą szukać potwierdzeń tego, co już wiemy/uważamy.

Jak już wspomniałam, dezinfromacja karmi się też emocjami. Im większe emocje wzbudzi fałszywa informacja, tym szybciej potrafi rozlać się po przestrzeni internetowej. To również żerowanie na naszych odruchach: oburzeni bądź przestraszeni jesteśmy niestety bardziej podatni na manipulację.

Dezinformacja w praktyce

“Dezinformacja na pewno nie jest taka częsta”, “Przecież myślę samodzielnie, na pewno nie dam się nabrać” – pomyśli wiele osób. Czy aby na pewno? W latach od 2014 do 2017 naukowcy przetestowali losowo około 1,8 miliona tweetów (obecnie platforma X). Okazało się, że aż 93% postów dotyczących szczepień opublikowanych w podanych latach było… ze złośliwych kont, w tym kont prowadzonych przez rosyjskie trolle. Co ciekawe, tweety te zawierały zarówno pro- jak i antyszczepionkowe treści. Wszystko po to, by obniżyć wiarygodność szczepień i instytucji zajmujących się zdrowiem, a społeczeństwo narazić na choroby zakaźne…

Nie sposób też nie wspomnieć o antyszczepionkowych postach i komentarzach w trakcie COVID-19, a także o prorosyjskich wpisach, gdy rozpoczęła się wojna na Ukrainie. Kreml zaczął mieszać bardzo ostro – dowiedziono, że te same troll-konta, które wcześniej służyły do rozpowszechniania antyszczepionkowej dezinformacji, w lutym 2022 roku zaczęły publikować antyukraińskie treści.

Żeby jednak uświadomić skalę problemu w samym naszym kraju, trzeba przytoczyć garść niepokojących statystyk. Z raportu “Dezinformacja oczami Polaków” wynika, że aż 81% Polaków spotkało się z dezinformacją, a 82% z fake newsami. Raporty OECD wskazują, że aż 40% Polaków ma problemy ze zrozumieniem tekstu pisanego. Z kolei wg raportu Eurobarometr 45% Polaków uważa, że istnieje lek na raka, ale jest ukrywany ze względu na zyski rynku, a ponad 50% twierdzi, że wirusy powstają w laboratoriach, by kontrolować obywateli. Wnioski nasuwają się same. Dlatego ważna jest wiedza, o tym jak…

Jak rozpoznać dezinformację?

Dezinformacja wykorzystuje sprawdzone, choć czasem zamaskowane taktyki. Podczas kolejnego scrollowania zrób eksperyment i spróbuj popatrzeć na przeglądaną treść pod kątem poniższych sposobów wprowadzania w błąd:

  1. Gra na emocjach – o tym pisałam już w początkowej części artykułu. Emocjonalne treści osłabiają naszą czujność i rozchodzą się z prędkością światła. Dotyczy to również wspaniałej narracji “Oni to ukrywają/nie chcą, żebyś wiedział”. Zanim udostępnisz, pomyśl, czy jesteś wzburzony lub przestraszony. Jeśli tak, nie udostępniaj.
  2. Polaryzacja – dziel i rządź. Polaryzacja wzmacnia skrajne poglądy, a tłumie te umiarkowane. Ma wprowadzać podział i wrogość do “tych drugich” zamiast jedności. Lepiej szukać porozumienia, niż przerzucać się skrajnymi argumentami.
  3. Fałszywe autorytety – YouTube pełen jest “ekspertów znikąd” lub bez stosownego wykształcenia, a źródłem pseudonaukowych bzdur bywają tajemniczy profesorowie z USA, których akredytacji jakimś cudem nie można nigdzie znaleźć. Tutaj warto szukać odpowiedzi u sprawdzonych naukowców, którzy faktycznie są naukowcami.
  4. Manipulacja kontekstem – wprowadzenie w błąd na bazie prawdziwych informacji Jest często spotykana np. przy publikowaniu starych zdjęć dotyczących nowych konfliktów, wypowiedzi polityków wyjęte z kontekstu itp. Zanim się oburzysz, warto zapoznać się z całym kontekstem, prawda może się okazać zupełnie inna.
  5. Tłumienie głosów krytyki – zalewanie social mediów atakami personalnymi i agresywne tłumienie jakichkolwiek krytycznych głosów. Warto wspierać osoby krytykowane i zgłaszać hejt.
  6. Zbyt proste rozwiązania – jeśli ktoś sugeruje Ci (zwłaszcza na polu zdrowotnym) cudowne remedium na wszystko, najprawdopodobniej cudownie opróżni tylko twój portfel. Nie udostępniaj, poszukaj badań wskazujących na faktyczne działanie.

Jak się bronić przed dezinformacją?

By nie dać się zmanipulować, warto znać nie tylko taktyki, które stosują trolle, ale także używać krytycznego myślenia. To nadal jedna z najważniejszych kompetencji XXI wieku, ponieważ pomaga nam w filtrowaniu i analizowaniu informacji, których codziennie przyjmujemy wielkie ilości. Dlatego przy wątpliwej jakości treści warto się zatrzymać i zadać sobie kilka pytań:

  • Czy źródło informacji jest wiarygodne? (czy strona nie jest podejrzana)
  • Kim jest autor? (czy istnieje, jakie ma referencje)
  • Kiedy informacja została opublikowana? (data ma znaczenie)
  • Czy są dostępne źródła/bibliografia?
  • Po co ktoś to opublikował? (komu mogło na tym zależeć?)
  • Co czuję? (Jeśli duże emocje – powstrzymaj kciuk).

Nawet jeśli nie masz czasu na research, po prostu pamiętaj – nie udostępniaj czegoś tylko dlatego, że Cię oburzyło/rozbawiło. A jeśli coś wydaje się zbyt szokujące, żeby było prawdą – najprawdopodobniej nią nie jest. Powodzenia podczas scrollowania!

Bibliografia

  1. https://www.gov.pl/web/cyfryzacja/dezinformacja–jak-ja-rozpoznac-i-skutecznie-sie-przed-nia-bronic
  2. https://www.gov.pl/web/cyfryzacja/przyklady-narracji-dezinformacyjnych
  3. Dezinformacja oczami Polaków. Digital Poland. Edycja 2024.
  4. https://www.nature.com/articles/s41599-024-03355-0
  5. https://www.europarl.europa.eu/topics/pl/article/20250227STO27081/rozpoznawanie-dezinformacji-szesc-taktyk-stosowanych-do-wprowadzania-nas-w-blad
  6. https://europa.eu/eurobarometer/surveys/detail/3592
  7. https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/swiat/2156935,1,trolle-zmieniaja-front-antyszczepionkowcy-sieja-propagande-kremla.read
  8. https://www.euractiv.com/news/half-of-poles-believe-viruses-are-lab-made-for-population-control-says-eurobarometer/

Zainteresowało Cię to, co czytasz? Chcesz wiedzieć więcej? Śledź nas na Facebooku, i – pozwól, że wyjaśnię!

0 0 votes
Oceń artykuł
Powiadom mnie!
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments