Jak działa wariograf, czyli czy co wykrywa wykrywacz kłamstw?

Czas czytania w minutach: 6

Żyjemy w erze post-prawdy. Kłamstwa i manipulacje wyzierają na nas z każdego kąta. Jak rozróżnić, co jest czym? W niektórych kwestiach można, oczywiście, poszukać informacji w wiarygodnych źródłach – czy to publikacjach naukowych, czy u wiarygodnych popularyzatorów nauki. Ale czasem mamy po prostu człowieka, który przedstawia nam swój opis jakichś wydarzeń. Najbardziej standardową sytuacją tego typu jest przesłuchanie na policji, w sądzie czy w prokuraturze. Jak ustalić, czy świadek mówi prawdę? Owszem, możemy próbować zderzać ze sobą zeznania różnych świadków, a także korzystać z innych dowodów, ale czasem nie mamy do nich dostępu. Czy jest jakaś naukowa metoda? Jakiś wykrywacz kłamstw? Pozwól, że wyjaśnię!

Jak badać kłamstwo?

Zanim zabierzemy się do wykrywania czegokolwiek, ustalmy kilka definicji. Bo właściwie: co chcielibyśmy badać wykrywaczem kłamstw? Na pewno nie sprawdzimy nim “obiektywnej prawdy”, do niej potrzebujemy pewniejszych źródeł, niż to, co powie nam jakikolwiek człowiek. Przede wszystkim, ludzka pamięć nie jest tak niezawodna, jak chcielibyśmy wierzyć. Bardzo często zapominamy o drobnych lub większych szczegółach, a na ich miejsce dopowiadamy sobie to, co nasz mózg uważa za oczywiste. Co gorsze, nawet nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak wiele rzeczy umyka naszej uwadze. Nasze oczy prześlizgują się po rzeczywistości, ale skupiają tylko na niektórych jej elementach.

Nie wierzycie? Polecamy wam krótki film Test uwagi selektywnej. Jeżeli potrzebujemy obiektywnych informacji, nie przetworzonych przez procesy poznawcze świadka lub podejrzanego, musimy szukać ich na zdjęciach, filmach, w dowodach z miejsca przestępstwa.

Test uwagi selektywnej

W takim razie żadne urządzenie nie pozwoli nam zbadać Prawdziwej Prawdy™. Co najwyżej może powiedzieć nam, czy osoba, którą badamy, mówi to, co sama uważa za prawdę. I tym właśnie zajmuje się wariograf. Gdyby podłączyć do niego osobę żyjącą w średniowieczu1Lub losowo wybranego mieszkańca jednego ze światowych mocarstw… i spytać o to, jaki kształt ma Ziemia, odpowiedziałby zapewne, że jest to płaski dysk. A ponieważ tak właśnie prezentował się stan wiedzy przed wielkimi odkryciami geograficznymi, a nasz badany byłby święcie przekonany, że Ziemia jest płaska, to otrzymalibyśmy właśnie taki odczyt: badany mówi prawdę. Ciekawie robi się wtedy, gdy nasz badany chce coś przed nami zataić lub udzielić odpowiedzi niezgodnej z tym, co jego zdaniem jest prawdą. Czyli po naszemu: skłamać.

Co bada wykrywacz kłamstw?

Życie byłoby piękne, gdybyśmy mieli maszynę, do której podpinamy człowieka – najlepiej nieinwazyjnie – każemy mu coś powiedzieć, a maszyna w tym czasie zapala zieloną lub czerwoną lampkę. Jak się pewnie domyślacie, takie proste jednak nie jest. Wariograf to zbiorcza nazwa na zestaw wielu sensorów, mierzących rozmaite parametry badanego. Jakie? Takie, których zmiany mogą wskazywać na to, że badany konfabuluje. Zastanówcie się, jak się sami czujecie, gdy świadomie mijacie się z prawdą. Serce przyspiesza, czyż nie? No więc mamy czujnik rytmu serca. Nie czujecie się wtedy przypadkiem spięci? Dlatego też czujniki badające napięcie mięśniowe. Ton głosu się Wam zmienia? Głos badanego rejestruje mikrofon.

Ale jest też kilka mniej oczywistych czujników. Na przykład czujnik badający nacisk na krzesło, na którym badany siedzi. Założenie jest takie, że jeśli spinacie się, konfabulując, to nie siedzicie już tak wygodnie, całkowicie opierając się na krześle, tylko część ciężaru przenosicie na nogi. Podobnie jeśli będziecie świadomie zaciskać niektóre mięśnie, chcąc ograniczyć widoczne efekty nerwowości. Do tego wszystkiego mogą dojść jeszcze inne czujniki, jak na przykład badanie przewodnictwa skóry, które pokazuje, czy się aby nie pocicie, badanie ciśnienia… Krótko mówiąc, osoba prowadząca test dysponuje zapisem szeregu parametrów zmieniających się w czasie.

Jak wygląda badanie?

Gdy już podepniemy badanego do całego sprzętu, prowadzący zaczyna badanie. Na samym początku przeprowadza się krótką serię pytań testowych, żeby zaznajomić badanego z procedurą, a instrumenty badawcze dostosować do reakcji organizmu badanej osoby. Taka kalibracja jest niezbędna, ponieważ każdy człowiek jest nieco inny, a co za tym idzie, jego mierzone parametry będą różne nawet zanim zacznie cokolwiek mówić. Dochodzą do tego jeszcze możliwe nerwy badanego. Dlatego też trzeba sprawdzić, jaki jest “stan podstawowy” danej osoby. Pytania mają zawsze formę zamkniętą, najczęściej ograniczoną do odpowiedzi “tak” lub “nie”.

Test poligrafu podczas projektu Manhattan, USA, ok. 1945 r.

Wśród zadawanych pytań, już po części wstępnej, wyróżniamy trzy typy. Pytania krytyczne to te, przy których chcemy rzeczywiście sprawdzić, czy osoba badana kłamie, czy mówi prawdę. Pytania kontrolne to znów pytania, które kalibrują maszynę, zmuszając badanego do kłamania. Jak? Stosując pytania, na które większość osób powinna odpowiedzieć twierdząco, ale nie stawiają ich w najlepszym świetle, jak “Zdarza mi się śmiecić na ulicy”. Tym sposobem sprawdzamy, jak badana osoba zachowuje się, gdy kłamie. I wreszcie mamy pytania neutralne, które nas tak naprawdę nie interesują. Służą “rozcieńczeniu” istotnych pytań i uspokojeniu badanego. Ostatecznie opracowanie wyników opiera się nie na analizowaniu bezwzględnych wartości parametrów odczytanych w różnych momentach, tylko na sprawdzaniu, czy parametry przy odpowiadaniu na pytanie krytyczne odpowiadają bardziej tym zarejestrowanym, gdy wiemy, że badany mówi prawdę, czy tym, kiedy wiemy2Domyślamy się, że kłamie. Na podstawie tych zmian parametrów, a zwłaszcza łącząc reakcje na odpowiedzi na zbliżone pytania, badacz jest w stanie określić, czy badany kłamie, czy też nie. A przynajmniej tak twierdzi. Kłamie, czy mówi prawdę?

Jak oszukać wykrywacz kłamstw?

Zdawałoby się, że mamy w rękach idealne narzędzie dla organów ścigania i sądów, prawda? Mamy przestępstwo, mamy podejrzanego, zapraszamy go na badanie, podpinamy do maszynki, i na koniec dnia pracy mamy gotowe, podbudowane naukowo dowody na winę lub niewinność. Tylko że nie.

Środowisko naukowe uważa badania poligraficzne dość jednoznacznie za metodę pseudonaukową. Ich skuteczność nie została potwierdzona badaniami. Wykrywają kłamstwa, jak najbardziej, nawet trochę lepiej od rzutu monetą. Nie można jednak twierdzić, że za każdym razem prawidłowo wskazują, czy mamy do czynienia z prawdą czy kłamstwem. Oczywiście, osoby wierzące w tę metodę bronią jej, używając podobnych argumentów, jak zwolennicy innych metod pseudonaukowych: prawidłową interpretację wyników może wykonać tylko wybitny specjalista, opierając się nie tylko o twarde dane z sensorów wariografu, ale też o własne doświadczenie i intuicję. Gdzieś już to słyszeliśmy.

Brak jednoznaczności wyników badań wariografem może wynikać z kilku przyczyn. Po pierwsze, mimo wszystko każdy inaczej reaguje na swoje własne kłamstwa. Są osoby, dla których mijanie się z prawdą jest niekomfortowe, a szczególnie w sytuacji badania wykrywaczem kłamstw może prowadzić do silnego stresu. Ale są też osoby, dla których kłamstwo jest absolutnie przezroczystą czynnością, która nie ma żadnego wpływu na reakcje ich organizmu. Na reakcje te mogą za to wpływać różnego rodzaju zaburzenia i choroby psychiczne: od depresji, przez stany lękowe, po zespół stresu potraumatycznego, psychozy i uzależnienia od substancji psychoaktywnych. Prosty przykład: osoba z silnym lękiem społecznym w sytuacji badania poligrafem będzie bardzo zestresowana, co wpłynie na szybkość jej pulsu. I już jeden z wyników badania staje się wątpliwy, jeśli nie – niewiarygodny.

Po drugie, istnieją sposoby na oszukanie wariografu. Lepsze wyniki osiągnie badany, który postara się zrelaksować przed badaniem, wyspać, dobrze zjeść, i zachowywać spokój przez cały czas. Inną metodą jest rozpoznanie pytań kontrolnych i sztuczne wpływanie na reakcje swojego organizmu podczas odpowiadania na te pytania. Przyspieszenie oddechu wpłynie na szybkość bicia serca. Jeśli będzie ona podwyższona przy pytaniach o pogodę lub dzień tygodnia, maszyna skalibruje się tak, że uzna za sygnał prawdomówności podwyższone tętno przy odpowiedziach na pytania, które są istotne dla sprawy karnej.

Jeśli nie wariograf, to co?

Czy mamy alternatywy? Tak… I nie. Z jednej strony, jest firma, która zaproponowała bardziej nowoczesne rozwiązanie, ochrzczone EyeDetect. Jest to coś zbliżonego do klasycznego wykrywacza kłamstw, ale zamiast monitorować te wszystkie parametry, które monitoruje “tradycyjny” wykrywacz kłamstw, EyeDetect skupia się3Jak sama nazwa wskazuje na oczach. Konkretniej, bada wielkość źrenic, częstotliwość mrugania, a także ruch gałek ocznych. Ponoć jest dużo bardziej skuteczny.

Tak przynajmniej twierdzi firma. Niezależnych badań wykazujących skuteczność nie ma. Nie przeszkodziło to firmie w wydaniu aplikacji na smartfony, która ma pozwolić każdemu korzystać z dobrodziejstw wykrywacza kłamstw. I znów: firma się chwali skutecznością na poziomie 84%. Niezależnych badań brak, odsetka fałszywych pozytywów4Czyli sytuacji, kiedy prawda została zakwalifikowana jako kłamstwo również brak.

Jeśli nie tego typu rozwiązania, to może jakieś serum prawdy? Magiczny – lub naukowy! – eliksir? Niestety, nic z tego. Jest to temat na osobny artykuł, ale w skrócie: próby były podejmowane, było kilka obiecujących tropów, ale problem z eliksirami prawdy jest taki sam, jak z torturami. One nie zmuszają ludzi do mówienia prawdy. One usuwają ograniczenia. Ludzie pod ich wpływem opowiedzą o tym, że zdradzili żonę czy męża, a w ogóle to są chińskimi szpiegami… Oraz opowiedzą o swoim porwaniu przez kosmitów. Czy czymkolwiek innym. To już lepsza w praktyce jest starożytna zasada in vino veritas, bo przynajmniej skutki uboczne są mniejsze.

Wykrywacz kłamstw w prawie

Ponieważ badania wariografem nie przynoszą jednoznacznych odpowiedzi na pytanie, czy badana osoba kłamie czy mówi prawdę, w wielu krajach ich wyniki nie są uznawane w procesach sądowych. Polski Kodeks postępowania karnego mówi wprost, że urządzenia badające nieświadome reakcje organizmu nie mogą być stosowane podczas przesłuchań. Dopuszcza się jednak wyniki badań przeprowadzonych w konkretnych warunkach. Badana może być tylko osoba, której przedstawiono zarzuty karne. Nie może to być więc na przykład świadek w sprawie. Poza tym badany musi wyrazić zgodę na przeprowadzenie testów wariografem. Musi też zostać poinformowany o tym, jak działa urządzenie, i że wyniki badania mogą mieć wpływ na przebieg procesu karnego. Co ważne, badanie musi być oddzielone od “zwykłego” przesłuchania i przeprowadzone przez biegłego, czyli specjalistę zajmującego się przeprowadzaniem badań poligraficznych.

W USA badania poligraficzne są elementem procesów karnych w niektórych stanach. Badaniom mogą być poddawani świadkowie, ale zawsze konieczna jest zgoda osoby badanej. Co ciekawe, już w latach 80. wprowadzona została specjalna ustawa, która zabrania większości pracodawców przeprowadzania badań poligraficznych na swoich pracownikach. Wyjątkami są osoby pracujące w służbach mundurowych i kilku branżach kluczowych dla zdrowia i bezpieczeństwa narodowego.

Zgodnie z aktualnym stanem wiedzy naukowej, badania poligraficzne o wiele lepiej, niż w rzeczywistości, wyglądają na papierze… lub ekranie. I dlatego doskonale rozumiemy, że niektóre osoby wolałyby, aby wariograf pozostał wyłącznie rekwizytem filmowym w kryminałach i thrillerach sądowych. Warto o tym pamiętać także przy przeglądaniu wiadomości. Trafność takiego badania nie jest potwierdzona naukowo, zupełnie zrozumiałe jest więc, że niektóre niewinne osoby obawiają się fałszywie pozytywnych wyników. A informacja: “Podejrzany odmówił badania z wykorzystaniem wariografu” nie musi budzić podejrzeń, że jednak ma coś na sumieniu.

Bibliografia

  1. https://www.apa.org/topics/cognitive-neuroscience/polygraph
  2. https://www.yaleundergraduatelawjournal.com/onlinejournal/the-validity-of-polygraph-testing-the-consequences-and-future-of-using-lie-detectors-in-criminal-cases
  3. https://www.polygraph.org/polygraph_validity_research.php
  4. https://converus.com/

Zainteresowało Cię to, co czytasz? Chcesz wiedzieć więcej? Śledź nas na Facebooku, i – pozwól, że wyjaśnię!

0 0 votes
Oceń artykuł
Powiadom mnie!
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments