Czy na hasło “elektrowstrząsy” w waszych głowach pojawia się tortura z pogranicza krzesła elektrycznego i lobotomii? Czy raczej kojarzycie je ze standardowymi procedurami współczesnej psychiatrii? Jak to naprawdę jest z elektrowstrząsami? Pozwól, że wyjaśnię.
Co to właściwie jest
Terapia elektrowstrząsowa jest stosowana we współczesnej psychiatrii w leczeniu niektórych chorób, szczególnie wtedy, gdy leczenie farmakologiczne zawodzi lub nie może być zastosowane. Wskazaniami do zabiegu są ciężka depresja, mania lub epizody psychotyczne, a także schizofrenia – szczególnie ich lekooporne formy. Elektrowstrząsy mogą też być stosowane u osób w ciąży, jeżeli z jej powodu wykluczona jest farmakoterapia.
Zabieg polega na przepuszczeniu przez mózg pacjenta prądu elektrycznego i wywołaniu krótkiego napadu padaczkowego. Stąd nazwa: elektro pochodzi właśnie od elektryczności, a wstrząsy od drgawek.
Elektrowstrząsy przynoszą znaczącą poprawę we wspomnianych schorzeniach. Łagodzi objawy depresji, manii, wycisza epizody psychotyczne. Zabiegi są krótkie, przeprowadzają je lekarze, nie wiąże się z nimi duże ryzyko powikłań. Skąd więc kontrowersje?
Jak działają elektrowstrząsy?
Terapia elektrowstrząsowa powstała w 1938 roku na uniwersytecie Sapienza w Rzymie. Była kontynuacją innych, wcześniejszych prób leczenia chorób psychicznych przez farmakologiczne wywołanie drgawek. Okazuje się bowiem, że efekty przynosi nie stymulacja mózgu przez prąd elektryczny, ale wywowłany nią atak padaczkowy. I tu dochodzimy do rzeczy naprawdę ciekawych. Bo… nie wiemy, dlaczego terapia elektrowstrząsowa działa.
Sam przebieg zabiegu jest łatwy do wyjaśnienia. Skierowanie wystawia lekarz psychiatra. Lekarz tej samej specjalizacji przeprowadza zabieg na szpitalnym oddziale psychiatrycznym, razem z anestezjologiem. Zabieg jest przeprowadzany w znieczuleniu ogólnym1Czyli pacjent “śpi”. i po podaniu leków zwiotczających mięśnie. Następnie mózg jest poddawany stymulacji prądem elektrycznym, która wywołuje krótki napad padaczkowy. Stąd konieczność zwiotczenia mięśni – dzięki niemu osoba poddawana elektrowstrząsom nie nabawi się żadnej nieprzyjemnej kontuzji podczas. Po niecałym kwadransie od podania anestetyków pacjent wybudza się. Terapia obejmuje kilkanaście zabiegów co kilka dni, i wskazane jest jej kontynuowanie co jakiś czas.
Efekty? Zmniejszenie objawów chorobowych. Sam mechanizm działania elektrowstrząsów, i innych terapii wstrząsowych, wciąż nie jest do końca poznany. Naukowcy sugerują, że terapia elektrowstrząsowa może powodować między innymi “zresetowanie” połączeń nerwowych w mózgu, zmiany w wydzielaniu lub odbiorze neuroprzekaźników, zwiększenie objętości tkanki szarej w mózgu, a nawet zmiany w fazach snu. Nie wiemy jednak czy to któryś z tych czynników ma wpływ na samopoczucie pacjentów.
Czy elektrowstrząsy są bezpieczne?
Terapia elektrowstrząsowa jest uznawana za bezpieczną i stosuje się ją na całym świecie, w tym w Polsce. Oczywiście, jak każda inna terapia, musi być przeprowadzana w odpowiednich warunkach i z wykorzystaniem właściwego sprzętu, procedur i leków. Najczęstsze powikłania po zabiegach to krótkotrwałe problemy z pamięcią, a mniej więcej 10% pacjentów pojawiają się kilku-kilkunastominutowe majaczenia, czyli zaburzenia objawiające się między innymi omamami. Powikłania te są jednak niegroźne i szybko przemijają.
Terapia elektrowstrząsowa ma niskie ryzyko powikłań zagrażających życiu – porównywalne z prostymi zabiegami chirurgicznymi. Ryzyko śmierci w wyniku zabiegu jest bardzo niskie. Skąd więc wzięły się mity na temat jego ryzykowności?
Zła sława elektrowstrząsów wynika po części z ich historii. Zanim wprowadzone zostały procedury bezpieczeństwa, zabiegi odbywały się bez znieczulenia ogólnego i zwiotczenia mięśni. Mogło to skutkować uszkodzeniami ciała podczas napadu padaczkowego. Co gorsza, pacjent wszystko pamiętał[mnf]O ile nie wylosowało mu się powikłanie w postaci krótkotrwałych zaburzeń pamięci[/mfn].
Mity o elektrowstrząsach
Najważniejszym twórcą mitów o elektrowstrząsach jest jednak popkultura. Pamiętacie “Lot nad kukułczym gniazdem”? Postać grana przez Jacka Nicholsona jest poddawana zabiegowi wbrew swojej woli, bez znieczulenia i pod przymusem, a całość sprawia wrażenie przerażającej tortury. To i podobne przedstawienia sprawiły, że terapia elektowstrząsowa cieszy się złą sławą. Jednak, jak w wielu przypadkach, media sobie, a medycyna – sobie. Elektrowstrząsy mogą być przeprowadzane tylko na podstawie skierowania od lekarza. Nie stosuje się ich bez zgody pacjenta. Zgodnie z prawem, podobnie jak wiele innych zabiegów, mogą jednak być wykonane bez zgody, jeśli jej uzyskanie nie jest możliwe, a życie pacjenta jest zagrożone.
Uwaga medyczna
Przypominam: ani ja, ani pozostali autorzy naszego bloga nie jesteśmy lekarzami. Staramy się przekazać wiedzę jak najlepiej, ale naszych artykułów nie należy traktować jako porad medycznych. Jeżeli rozważacie zalety i wady terapii elektrowstrząsowej w swoim przypadku, koniecznie skonsultujcie się ze swoim lekarzem psychiatrą.
Bibliografia
- https://psychiatria.org.pl/news,tekst,397,leczenie_elektrowstrzasowe_w_polsce_update_
- https://web.archive.org/web/20161104141708/https://www.psychiatry.org/file%20library/about-apa/organization-documents-policies/policies/position-2015-electroconvulsive-therapy.pdf
- https://archiwum.rpp.gov.pl/gfx/bpp/userfiles/_public/bip/wystapienia_rzecznika/informacja_dla_pacjenta_ktoremu_proponowane_jest_leczenie_elektrowstrzasami.pdf
Zainteresowało Cię to, co czytasz? Chcesz wiedzieć więcej? Śledź nas na Facebooku, i – pozwól, że wyjaśnię!