Na Ozyrysa i Apisa, patrz na mnie. Jesteś teraz dzikiem! Oj. Nie działa? Wygląda na to, że jesteśmy w hipnotyzowaniu jeszcze słabsi, niż Wielki Mag z “Dwunastu prac Asteriksa”. Ale za to wiemy, jak działa hipnoza, i dlaczego działa zupełnie inaczej, niż próbują nam to pokazać filmy i seriale.
Historia hipnozy
Czym jest hipnoza? Mówiąc krótko, to stan relaksu ciała i podwyższonego skupienia na niektórych bodźcach, przy zupełnym ignorowaniu innych. Jak to często bywa w naukach związanych z psychologią i działaniem ludzkiego mózgu, zdania co do medycznych podstaw hipnozy są podzielone. Według niektórych badaczy jest ona odmiennym stanem świadomości – a więc innym niż zwykły stan czuwania i stan snu. Co charakterystyczne, osoby poddane hipnozie mają być niezwykle podatne na sugestię: usłyszane w stanie hipnozy polecenia mogą mieć wpływ na zmianę zachowań, ukrycie niektórych wspomnień w podświadomości lub odkrycie tych, które zostały wyparte. Do jakiego stopnia jest to zgodne z prawdą?
Arabski lekarz Ibn Sina Awicenna, żyjący na przełomie X i XI wieku, był pierwszym, który zaobserwował i opisał stan podobny do hipnozy. Co ciekawe, późniejsze badania i praktyki, od późnego średniowiecza aż do XIX wieku, łączyły hipnozę z… magnetyzmem. Istnieje wiele źródeł mówiących o uzdrawiającym wpływie przykładania do ciała magnesów. W XVIII wieku Niemiec Anton Mesmer opracował teorię, którą nazwał magnetyzmem zwierzęcym, znaną dziś także jako mesmeryzm. Według niej wszystkie żyjące istoty i rośliny posiadają specjalny rodzaj siły, która łączy je i przyciąga – analogicznej do magnetyzmu czy grawitacji. Wykorzystywanie jej przez “magnetyzerów” miało wpływać na zdrowie, ale także wprowadzać pacjentów w stan zbliżony do hipnozy, w którym można by kontrolować ich wolę. Teoria magnetyzmu zwierzęcego została szybko oceniona jako pseudonauka, miała jednak wpływ na dalsze badania nad hipnozą.
Termin “hipnoza” pojawił się w 1842 roku. Szkocki chirurg James Baird w artykule o mesmeryzmie krytykował jego podstawy teoretyczne, zwrócił jednak uwagę na trans podobny do snu, który może być wywoływany przez intensywne skupienie wzroku na konkretnym bodźcu, na przykład świetlnym. W późniejszych latach hipnoza zyskała coraz większą popularność w medycynie – była wykorzystywana między innymi jako pomoc w znieczuleniach podczas wojny secesyjnej. Zainteresował się nią nawet Watykan: w oficjalnym oświadczeniu ogłoszono, że wykorzystywanie magnetyzmu, czy też hipnozy, jest stosowaniem metod naukowych i nie ma niczego wspólnego z magią czy działaniami nieczystych sił.
Tak, połowa XIX wieku to był bardzo dziwny czas dla nauki. Magiczny, powiązany z mesmeryzmem wizerunek hipnozy, przetrwał jednak o wiele dłużej, niż powinien. Duży wpływ miały na to dzieła kultury.
Hipnoza w popkulturze
Z naszymi stereotypowymi wyobrażeniami o hipnozie jest trochę jak z wykrywaczem kłamstw i elektrowstrząsami. Coś kojarzymy, to ta niepokojąca procedura, którą zajmują się szemrani psychologowie i lekarze, prawda? Podobnie jak z wariografem i terapią elektrowstrząsową, prawdziwa hipnoza to coś zupełnie innego, niż próbuje nam to pokazywać popkultura.
Stereotypy na temat hipnozy mają swoje źródło w jej historycznym wizerunku. W XIX wieku i wcześniej hipnoza była rodzajem rozrywki z dreszczykiem, równie atrakcyjnym, co seanse spirytystyczne. Miało to też odbicie w literaturze. Pamiętacie Draculę Brama Stokera? Tytułowy wampir przy pomocy hipnozy zmusza swoje ofiary do uległości i podporządkowania. To dla niego w zasadzie jedna z metod polowania: wprowadza ofiary w głęboki trans, w którym wykonują nawet niewypowiedziane głośno polecenia.
W XX wieku nie było lepiej. Jako millenialsi musimy wspomnieć o kilku dziełach, które zaszczepiły w osobach z naszego pokolenia trudne do wyplenienia wyobrażenia o hipnozie. Po pierwsze, Dwanaście prac Asteriksa i Wielki Mag. Jego zdolność hipnotyzowania była niemal magiczna: spoglądał intensywnie w oczy pacjenta, jego własne oczy zmieniały się w latarnie, a w efekcie mógł wmówić każdemu na przykład bycie kotem lub ptakiem – i to latającym! To, oczywiście, przerysowanie z filmu rysunkowego, ale produkcje dla starszej widowni także znacznie wypaczały wizerunek hipnozy. W filmie Batman Forever1Który z oczywistych względów nie powinien być podstawą do budowania wyobrażeń o jakiejkolwiek rzeczywistej procedurze medycznej czy terapeutycznej Człowiek-Zagadka używa maszyn, dzięki którym może manipulować mieszkańcami Gotham City. W serialu Z Archiwum X hipnoza pojawia się wielokrotnie. Tutaj nie służy wywieraniu wpływu, ale jej możliwości są znacznie przecenione. Czasami pozwala bohaterom na powrót do wypartych wcześniej wspomnień, czasami – odkrycie ich poprzednich wcieleń.
Jak działa hipnoza
Jak więc faktycznie działa hipnoza? Cóż, jak to często bywa, zdania w tej kwestii są podzielone. Do tego stopnia, że część badaczy twierdzi, że w ogóle nie działa, a to, co obserwujemy jako jej działanie, to po prostu efekt placebo w ładnym przebraniu. Inni jednak twierdzą, że hipnoza jak najbardziej działa, a jest to po prostu, jak już wspomnieliśmy, rodzaj stanu świadomości. Można stan hipnozy porównywać do sedacji zmierzchowej, o której już tu pisaliśmy. Ale zakładając, że jednak działa, to jak można ten stan wywołać?
Choć świecące oczy, machanie zegarkiem i wzywanie Ozyrysa i Apisa nie są w rzeczywistości wykorzystywane, to wbrew pozorom – w tym szaleństwie jest metoda. Większość faktycznie stosowanych dziś metod przewiduje skupienie wzroku na jednym punkcie, nieruchomym albo poruszającym się regularnie. Często pojawia się również patrzenie w źródło światła. Do tego jeszcze uspokajający głos, mający skłonić pacjenta do relaksu i rozluźnienia mięśni.
Warto tutaj wspomnieć, że na początku swojej działalności słynny Freud również wykorzystywał hipnozę – choć dość szybko ją zarzucił i zaczął w terapii wykorzystywać inne środki i metody. Wiadomo natomiast, że próbując wprowadzić pacjentów w stan hipnozy, wykorzystywał… Oczy. Trochę podobnie do wzmiankowanego już maga z Asterixa i Obelixa, patrzył pacjentom prosto w oczy. Wahadła z zegarka raczej nie stosował, choć inni znani hipnotyzerzy – i owszem, jako metody pomagającej pacjentowi skupić wzrok i zebrać uwagę. Co ciekawe, obydwie techniki dziś nie są stosowane głównie dlatego, że stały się kliszami. Co za tym idzie, próba wykorzystania owocuje raczej chichotem, niż wyciszeniem i skupieniem uwagi.
Warto również zauważyć, że choć słowo “hipnoza” jest stosunkowo nowe, to zjawisko jako takie jest znane i wykorzystywane od tysięcy lat. Bo to właśnie hipnozą miało zaowocować powtarzanie mantr, rytmiczne śpiewy, a także rytualne tańce. Kojarzycie może “taniec ducha” z “Tomka na wojennej ścieżce”? To jest właśnie przykład metody wykorzystywanej przez inne kultury do wprowadzenia siebie lub innych w stan hipnozy. Warto tutaj wspomnieć, że farmaceutyki czy inna materiały – grzybki itd – wywołujące halucynacje, to nieco inna bajka. Choć efekt bywa podobny, to halucynacje są wymuszone i niekontrolowane, a hipnoza jest dobrowolna i ukierunkowana przez osobę prowadzącą.
Podatność na hipnozę
Ale jak to się dzieje, że nie jesteśmy pewni, czy hipnoza działa bardziej niż placebo, choć jesteśmy bardzo dokładnie badać funkcjonowanie mózgu? Ponieważ zmiany przez nią wprowadzane są bardzo subtelne. Owszem, dokładne badania wskazują, że podczas hipnozy mózg jest bardziej skupiony. Ma również większą podatność na sugestie2choć nie aż taką, żeby przekonać człowieka, że jest dzikiem. Elektroencefalografia również wykazuje mierzalne zmiany w aktywności bioelektrycznej mózgu. Są to jednak często zmiany na tyle subtelne, że często nie wykraczają poza standard dla “standardowego” obrazu przytomnego człowieka – są po prostu gdzieś na jego granicy.
Co więcej, porządne badania utrudnia fakt różnej podatności ludzi na hipnozę. Około 10-20% populacji cechuje się wysoką podatnością. Drugie tyle – niską, reszta jest w strefie średniej. Kwestia odporności lub jej braku jest w dużej mierze uwarunkowana genetycznie, ale to jeszcze nie wszystko, co może zakłócać badania. Nakłada się na to dodatkowy czynnik: nie można zostać zahipnotyzowanym wbrew swojej woli, więc jeśli pacjent jest niechętny poddać się procesowi – to z efektu nici. A co za tym idzie, z badania również.
Hipnoza w medycynie i terapii
No więc jak to jest z efektywnością hipnozy? Otóż mamy dowody na to, że pomaga w radzeniu sobie z bólem. Czy to ból nowotworowy, czy porodowy, czy jeszcze inny – hipnoza faktycznie pomaga. Tu znów możemy ją porównać do sedacji zmierzchowej. Potrafi również złagodzić zespół jelita drażliwego i szereg innych schorzeń. Jest tylko jeden problem. Widzicie jaki? Tak, to wszystko są stany, w których wyjątkowo dużą rolę potrafi odgrywać efekt placebo. A choć podejmowane są próby badania hipnozy w porównaniu do czegoś, co przypomina placebo – na przykład do białego szumu – to nie ma szansy skonstruować eksperymentu tak, żeby spełnił kryteria podwójnej ślepej próby. No bo niby jak pacjent miałby nie wiedzieć, czy jest poddawany hipnozie? A tym bardziej – jak miałby nie wiedzieć o tym terapeuta?
Hipnoza jest również wykorzystywana jako forma wsparcia terapii psychologicznej. Terapeuci zazwyczaj proponują ją jako uzupełnienie terapii, na przykład poznawczo-behawioralnej, nie jest jednak stosowana jako jedyne działanie terapeutyczne. Wykorzystuje się ją przede wszystkim u pacjentów z zaburzeniami związanych z emocjami: depresją, atakami paniki, fobiami, zaburzeniami lękowymi, zespołem stresu pourazowego. Jest też stosowana jako wsparcie w walce z otyłością i uzależnieniami.
Jak to więc jest? Działa – czy nie? Placebo, czy realny efekt? Można się na ten temat długo spierać i nie dojść do żadnego sensownego wniosku, poza prostym: często działa,a jest bezpieczna, więc to jak dokładnie działa może zejść na dalszy plan.
I tylko perspektywy przekonania kogoś, że jest dzikiem, jednak szkoda.
Bibliografia
- https://www.mayoclinicproceedings.org/article/s0025-6196(11)63203-5/fulltext
- https://my.clevelandclinic.org/health/treatments/22676-hypnosis
- https://www.mayoclinic.org/tests-procedures/hypnosis/about/pac-20394405
- https://royalsociety.org/blog/2017/05/hypnosis-medicine-and-freud/
- https://link.springer.com/chapter/10.1007/978-1-4615-8645-6_15
Zainteresowało Cię to, co czytasz? Chcesz wiedzieć więcej? Śledź nas na Facebooku, i – pozwól, że wyjaśnię!