Dziewczyna trzymająca otwartą książkę na twarzy stoi na tle ceglanej ściany.

4 błędy poznawcze, które utrudniają ci obiektywny osąd

Czas czytania w minutach: 6

Niedawno napisałam na blogu wstęp do bardzo szerokiego i fascynującego tematu, jakim są błędy poznawcze. Przypatrzyliśmy się sławnemu efektowi Dunninga-Krugera, poznaliśmy podstawowy błąd atrybucji oraz dowiedzieliśmy się, że wiara w sprawiedliwy świat i wracającą karmę również jest błędem naszego mózgu.

Dziś chcę Wam przedstawić cztery błędy poznawcze, które mogą utrudniać nam obiektywny osąd, a na dłuższą metę – życie. Nie znaczy to, że inne błędy nam to życie ułatwią, wręcz przeciwnie! Są one jednak nieodłącznym elementem poznawania świata. Błędy poznawcze dla naszego mózgu są jak droga na skróty, dzięki nim nasz organ może szybciej podjąć decyzje przy ograniczonych zasobach poznawczych, ignorując przy tym niepotrzebne czynniki. Mimo wszystko warto być świadomym, jakim złudzeniom ulegamy, i co tak naprawdę wpływa na nasz osąd rzeczywistości. 

Efekt potwierdzenia

Badania i eksperymenty dowiodły, że mamy tendencję do szukania głównie dowodów potwierdzających nasze tezy. Oznacza to, że, zamiast otworzyć się na różne perspektywy, wolimy zadawać pytania w taki sposób, żeby usłyszeć tylko argumenty potwierdzające nasze założenie. Termin efektu potwierdzenia lub efektu konfirmacji (spotkacie się też z angielską nazwą confirmation bias) wprowadził angielski psycholog Peter Wason, ale sam efekt zauważyli już starożytni. Tukidydes, grecki historyk, w Wojnie Peloponeskiej stwierdził, że „jest zwyczajem człowieka pokładać beztroską wiarę w to, czego pragnie i odpychać od siebie myśli o tym, co mu się nie podoba”. 

Jeśli chodzi o podejmowanie decyzji społecznych lub politycznych, efekt potwierdzenia może przynieść negatywne skutki. Dlaczego? Ten błąd poznawczy działa na nas podobnie jak alkohol – poprawia naszą pewność siebie, ale niekoniecznie słusznie. Sprawia, że potrafimy kurczowo trzymać się naszego stanowiska, nawet jeśli na horyzoncie widać zupełnie poważne argumenty przeciw niemu! Ignorujemy je więc, a pomagają nam przy tym silne emocje, którymi obdarzamy nasze założenie.

I właśnie efekt potwierdzenia może być np. zmorą naukowców, którzy zamiast próbować obalać i podważać własne hipotezy, szukają faktów, które pasują do ich podejścia. Coś bliższego zwykłemu Kowalskiemu, zapytacie? Już śpieszę z przykładem. Z tym efektem ma do czynienia każdy z nas, przeglądając na przykład codziennie swoje zwykłe kanały internetowe. Działa na nas wówczas bańka informacyjna, w której każdy z nas się znajduje (o bańce informacyjnej napiszę kiedy indziej, to też ciekawy temat). 

W skrócie – algorytmy mediów społecznościowych i wyszukiwarek zbudowane są tak, że chętniej pokazują użytkownikom treści o tej tematyce, która była przez nich lajkowana i odwiedzana wcześniej. Skutkuje to tym, że non-stop pływamy w “zupie” contentu, który lubimy, który jest nam bliski i z którym się zgadzamy. Stąd tylko jeden krok do zamknięcia na odmienne punkty widzenia. Blisko jest też nam wtedy do ulegania złudzeniu, że widzimy więcej treści, które potwierdzają nasze przekonania, a więc stwierdzamy, że muszą one być prawdziwe i słuszne. Łatwo możemy więc zauważyć, że bańka informacyjna wspiera efekt potwierdzenia. 

Mężczyzna siedzący przy biurku pokazuje palcem na artykuł wyświetlony na tablecie.


Efekt zakotwiczenia

Nasz umysł woli opierać się na pierwszej informacji, którą zdobędzie na konkretny temat. Zwykle też przywiązuje do niej o wiele większą wagę, niż do tych, które uzyska później. Eksperymenty psychologiczne dowiodły, że “zarzucenie kotwicy” na danej informacji (czyli oparcie się na niej) może stanowić (błędny) punkt wyjścia do dalszego wnioskowania. Psychologiczne mechanizmy powodujące zakotwiczenie sprawiają, że jesteśmy o wiele bardziej podatni na sugestię, niż byśmy chcieli. To natomiast daje pole do manewru wielu osobom, które mogą chcieć żerować na naszej naiwności.

Ta zaobserwowana właściwość naszego mózgu nie jest stricte błędem poznawczym, ale może do niego prowadzić. Co ciekawe, efekt zakotwiczenia jest jednym z nielicznych efektów psychologicznych, które można nie tylko zaobserwować, ale także i zmierzyć! Ciekawie opisuje go David Khaneman w Pułapkach myślenia. Wraz z Amosem Tverskym przeprowadził on eksperyment wśród grupy studentów. Najpierw prowadzący kręcili kołem fortuny, które zatrzymywało się tylko na liczbach 10 lub 65. Później zadawali uczestnikom pytania, m.in. “Czy liczba krajów afrykańskich będących członkami ONZ jest większa, czy mniejsza od liczby, która wypadła na ruletce?”. 

Jak się domyślacie, sensownie byłoby zignorować liczny z koła fortuny, przecież nic konkretnego nam nie powiedzą. Okazało się, że studenci wcale nie pominęli jednak tych przypadkowych liczb. Ci, którym wypadł numer 10, średnio szacowali odsetek afrykańskich krajów wśród członków ONZ na 25%, a ci, którym wypadło 65, na 45%.

Jak to działa w życiu?

Efekt zakotwiczenia potrafi dość mocno zadziałać w codziennym życiu. Zaobserwować można go na przykład w marketingu. Okazało się, że klienci chętniej kupią więcej sztuk produktu, kiedy jest on limitowany (np. gdy jeden klient może kupić tylko 5 sztuk danej rzeczy), niż wtedy, kiedy produkt jest nielimitowany.

Efekt objawia się też na przykład w kwestiach finansowych – przy kupnie nieruchomości lub przekazywaniu datków na cel społeczny. Otóż istnieje różnica między pytaniem “Czy chciałby Pan wpłacić 10 złotych na cele charytatywne?”, a “Czy chciałby Pan wpłacić datek na cele charytatywne?” Pytanie zawierające kwotę pozwoli zakotwiczyć w rozmówcy konkretną sumę pieniędzy, do której będzie się on już od tej pory odnosił w rozmowie. Idąc dalej, nasz rozmówca będzie bardziej skory do myślenia o wpłacie większej sumy pieniędzy, jeśli jego myśli zakotwiczymy wokół pytania “Czy chciałby Pan wpłacić 50 złotych na cele charytatywne?”. 

Złudzenie planowania

Zdarzyło Wam się chociaż raz przecenić swoje możliwości, np. skończyć pisać pracę magisterską o wiele później, niż planowaliście, lub zbyt optymistycznie podejść do budżetu na remont mieszkania? Gratulacje, padliście wtedy ofiarą złudzenia planowania! Ta ludzka słabość jest tendencją do niedoceniania czasu potrzebnego na ukończenie zadania. Innymi słowy – jesteśmy mistrzami w zbyt optymistycznych przewidywaniach na temat wyników naszych działań.

Złudzeniu planowania ulegają nie tylko “zwykli ludzie”, ale też tęgie głowy – planiści, zarządzający przedsięwzięciami i nie tylko. Historia pokazuje, że da się na przykład niedoszacować budżetu potrzebnego na wybudowanie gmachu szkockiego parlamentu w Edynburgu. Z planowanych 241 milionów funtów w ciągu kilku lat realny koszt ostateczny wzrósł do… 431 milionów funtów. W małej skali złudzenie także zadziała. Badania sprzed 20 lat dowiodły, że Amerykanie pragnący wyremontować swoje kuchnie szacowali budżet remontu na 18 658 dolarów. Jaki okazał się średni koszt rzeczywisty? 38 769 dolarów. Skąd taka różnica? Zaraz postaramy się odpowiedzieć sobie na to pytanie.

Planowanie po niemiecku?

Okazuje się, że złudzenie planowania może dosięgnąć… nawet teoretycznie perfekcyjnie planujących Niemców! Podobna, jak w Szkocji sytuacja zaistniała podczas powstawania lotniska Berlin Brandenburg. Początkowe koszty zostały oszacowane na 2,83 mld euro, wzięto odpowiedni kredyt, który przeciętny Kowalski spłacałby przez 4 swoje kolejne hipotetyczne życia. Jednak podczas wznoszenia gmachu okazało się, że realne koszty inwestycji ostatecznie przekroczyły 6,5 miliardów euro, a budowa przedłużyła się z planowanych pięciu do czternastu lat… Pamiętajcie o tym, obliczając wstępne koszty, marząc o nowych płytkach w łazience bądź wzdychając do najnowszych projektów kuchni!

Skąd się bierze złudzenie planowania? Jako ludzie mamy tendencję do przeceniania korzyści i do bagatelizowania kosztów. Nie doceniamy czynników zewnętrznych, czasem brak nam wyobraźni lub szerszej perspektywy. Złudzenie może nam przez to podsunąć tak zwany urojony optymizm względem naszego planowania np. kosztów lub czasu potrzebnego na ukończenie dzieła/przedsięwzięcia. Co możemy z tym zrobić? Niewiele, ale przed podjęciem ważnych decyzji warto ocenić najpierw zyski i straty. No i jeszcze dobrze byłoby wyobrazić sobie różne możliwe błędy, które mogą się wydarzyć podczas realizacji naszych przedsięwzięć.

Dwa laptopy leżące na biurku, pomiędzy nimi kartki papieru i widoczne ręce do ramion należące do ludzi, którzy pokazują coś ołówkiem na dokumentach.


Paradoks hazardzisty

Rzucasz monetą. Pięć razy z rzędu wypadła reszka. Jakie jest prawdopodobieństwo, że za szóstym razem wypadnie orzeł? Wydawać by się mogło, że “na zdrowy rozum” jest większa szansa, że kolejnym razem wypadnie znowu reszka. Niestety ta sytuacja pokazuje nam, że nie zawsze przekonanie “na zdrowy rozum” jest poprawne! W rzeczywistości, z punktu widzenia rachunku prawdopodobieństwa ta szansa wynosi nadal 50%.

Paradoks hazardzisty to błąd polegający na tym, że zdarzenia losowe niezależne od siebie traktujemy, jak gdyby były od siebie zależne. W tę pułapkę łatwo wpadają bywalcy kasyn albo obstawiający zakłady u bukmachera. Przykład? Nieprzypadkowo paradoks hazardzisty nazywa się także złudzeniem Monte Carlo. Na początku XX wieku w jednym z monakijskich kasyn podczas ruletki kolor czarny wypadł aż 25 razy. Z tego powodu uczestnicy gry, przekonani, że passa koloru czarnego powinna zaraz zostać przerwana przez wypadnięcie koloru czerwonego, stawiali właśnie na czerwony. Możecie sobie wyobrazić, że ostatecznie tego wieczoru kasyno zarobiło miliony franków!

Jeśli chodzi o zakłady bukmacherskie, pamięć o ludzkiej tendencji do popełniania tzw. złudzenia gracza według niektórych może ponoć stanowić dobrą taktykę. Na przykład w wyścigach konnych będzie ona przemawiała za postawieniem na konia-faworyta, zakładając, że pozostali będą obstawiać inne konie z myślą, że prawdopodobieństwo wygranej najlepszego do tej pory konia będzie maleć. Pro-tip na wyścigi konne? Nie wiem, ale zaufajcie prawdziwemu prawdopodobieństwu!

Zdrowy osąd nie taki prosty

Dziś mieliście okazję poznać cztery błędy poznawcze, które mogą utrudnić Wam obiektywny i zdrowy osąd. Ważne jest, byśmy sobie uzmysłowili, że błędów poznawczych nie da się całkowicie uniknąć, jednak na pewno szersza wiedza o ich działaniu może nam pomóc. Szczególnie wtedy, gdy chcemy podjąć korzystną dla nas decyzję. O jakich innych błędach poznawczych chcielibyście przeczytać kolejnym razem? Zachęcam do podzielenia się pomysłami w komentarzach!

Źródła:

R. S. Nickerson. Confirmation Bias: a Ubiquitous Phenomenon in Many Guises. „Review of General Psychology”. 2 (2), s. 175–220, 1998.
D. Khaneman. Pułapki myślenia. O myśleniu szybkim i wolnym. Poznań 2012.
T. Phillips. Prawda. Krótka historia wciskania kitu. Poznań 2020.
A. Tversky, D. Kahneman. Judgment under uncertainty: Heuristics and biases. „Science”. 185, s. 1124–1131, 1974.
Thucydides, The History of the Peloponnesian War, The Internet Classics Archive
P. H. Lindsay, D. L. Norman. Human Information Processing: an introduction to psychology. New York: Academic Press, 1972, s. 548.
P. Newmann. Noch nicht gebaut und schon teurer [Not yet built and already more expensive]. “Berliner Zeitung”, 7.10.2008.
October Launch Scrapped: Berlin Airport Opening Delayed Yet Again. “Der Spiegel”, 7.01.2013.
Why we gamble like monkeys. BBC.com


0 0 votes
Oceń artykuł
Powiadom mnie!
Powiadom o
guest
2 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments

[…] do niezwykle zajmującego tematu, jakim są błędy poznawcze, był punktem wyjścia do naszych kolejnych artykułów na ten temat. A Wy, jakim błędom poznawczym ulegacie najczęściej? Dajcie też znać w […]

[…] sobie o niedoskonałościach naszego mózgu, które objawiają się podatnością na błędy poznawcze. Jednak dziś zajmiemy się manipulacją, a konkretniej zimnym odczytem (ang. cold read). Cóż to […]